Wesprzyj
MG 0799 Copy

Na Sportowej 2 emocje nie mają płci. Coraz więcej kobiet nie tylko przychodzi na mecze Abramczyk Polonii Bydgoszcz, ale żyje żużlem, zna zawodników, analizuje wyniki i potrafi przeżywać każdy wyścig równie mocno jak najbardziej zagorzały kibic. Skąd bierze się fenomen kibicek czarnego sportu?

Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!

„Jak oni tego nie dowieźli?!”

Czwarty bieg. Zawodnik Polonii wychodzi pierwszy spod taśmy. Pierwszy łuk, drugi, wszystko wygląda dobrze. Na trybunach wrzawa. Kilkanaście sekund później sytuacja się zmienia. Rywal atakuje przy krawężniku, Bydgoszczanin traci pozycję.

– No nie! Jak oni tego nie dowieźli?! – słyszę z trybun. Odwracam głowę. Obok stoi kobieta w klubowym szaliku. Nie przyszła tutaj „dla towarzystwa”. Wie dokładnie, kto jedzie, zna układ biegu, reaguje na każdy ruch zawodników.

Za chwilę emocje opadną. Do następnego biegu. Bo na żużlu nie można długo rozpamiętywać poprzedniego.

I właśnie w takich chwilach najlepiej widać zmianę, jaka dokonała się na stadionach.

Kobieta na żużlu nie jest już żadnym wyjątkiem. A w Bydgoszczy widać to szczególnie dobrze.

Sportowa 2 to już nie jest „męski stadion”

Przez lata żużel miał opinię sportu męskiego. Głośnego, szybkiego, trochę brutalnego. Sportu, przy którym panowie spotykali się z kolegami, a rodzina czekała w domu. Dzisiaj ten obraz coraz mniej pasuje do rzeczywistości.

W badaniu profilu kibica PGE Ekstraligi kobiety stanowiły około 36 proc. badanej grupy. Jeszcze wyższy odsetek – 41,5 proc. – odnotowano w badaniu przeprowadzonym wśród kibiców TŻ Ostrovia. Nie są to badania dotyczące wyłącznie Bydgoszczy i nie można ich bezpośrednio przenosić na trybuny przy Sportowej 2. Pokazują jednak skalę zjawiska. Mówiąc prościej: na dziesięciu kibiców żużla może przypadać trzy–cztery kobiety. To już nie margines. To ogromna część publiczności.

W Bydgoszczy kobieta nie przychodzi tylko „z mężem”

Oczywiście są kobiety, które na żużel przyszły dlatego, że namówił je partner. Ale przecież dokładnie tak samo można powiedzieć o mężczyznach. Ktoś zabrał kogoś pierwszy raz na stadion. Ktoś dostał bilet. Ktoś poszedł z ojcem. Ktoś z przyjacielem. A potem wydarzyło się coś bardzo prostego. Żużel się spodobał. I po pewnym czasie nie trzeba już nikogo namawiać.

To ona pyta:

– Kiedy następny mecz?

To ona sprawdza terminarz. To ona wie, kto ma kontuzję. To ona czyta informacje transferowe.

To ona w niedzielę rano przypomina:

– Dzisiaj Polonia jedzie!

I nagle okazuje się, że role się odwróciły.

Co właściwie przyciąga kobiety na stadion?

Odpowiedź nie jest jedna. I właśnie to jest w tym wszystkim najciekawsze. Badania kibiców żużla pokazują, że najważniejsze są emocje, sportowa rywalizacja, atmosfera, wspólnota i identyfikacja z zawodnikiem lub drużyną.

W badaniu kibiców TŻ Ostrovia 67,6 proc. respondentów wskazało potrzebę wspólnoty i integracji z innymi oraz wspierania zawodników. Ponad 60 proc. wskazywało na emocje i ekscytację, a 57,7 proc. na atmosferę, zabawę i przyjemne spędzanie czasu.

I teraz proszę przełożyć te liczby na Sportową 2. Flagi. Szalik. Trąbki. Ryk motocykli. Pierwszy łuk. Ludzie, którzy znają się od lat. Ludzie, którzy poznają się właśnie na stadionie. Krzyk po wygranym biegu. Gwiazdy zapalające się po zwycięstwie. I to charakterystyczne napięcie przed startem. Trudno się temu nie poddać.

Kibicka też ma swojego zawodnika

Jest jeszcze jedna rzecz. W żużlu kibicuje się nie tylko klubowi. Kibicuje się ludziom. Kiedy zawodnik Polonii jedzie dobrze, trybuny reagują natychmiast. Kiedy popełnia błąd, pojawia się rozczarowanie. Kiedy wraca po kontuzji, kibice śledzą każdy jego krok.

W badaniu Ostrovii 51 proc. respondentów wskazywało możliwość przeżywania sukcesu poprzez zwycięstwo ulubionego zawodnika i utożsamianie się z nim. To również ważny element kobiecego kibicowania. Nie dlatego, że kobiety „bardziej” kibicują zawodnikom niż mężczyźni – tego badania nie dowodzą. Ale dlatego, że żużel tworzy bardzo osobistą relację kibica z zawodnikiem.

I w Bydgoszczy doskonale to widać. Wiktor Przyjemski, Szymon Woźniak, Krzysztof Buczkowski, Maksymilian Pawełczak czy inni zawodnicy związani z Polonią nie są dla wielu osób wyłącznie nazwiskami z programu. To są „nasi”.

„Nasz zawodnik” znaczy bardzo dużo

Właśnie słowo „nasz” jest chyba jednym z najważniejszych słów w żużlowym słowniku. Nasz klub. Nasz stadion.

Nasi zawodnicy. Nasza trybuna. Nasze zwycięstwo.

Nawet jeśli zawodnik pochodzi z drugiego końca Polski albo z innego kraju, po założeniu kevlaru z herbem Polonii staje się częścią bydgoskiej historii. I nie ma znaczenia, czy tę historię przeżywa mężczyzna siedzący na pierwszym łuku, czy kobieta kilka rzędów dalej.

Kibicowanie zaczyna się czasami dużo wcześniej

W żużlu jest jeszcze coś wyjątkowego. Kibicowanie bardzo często jest rodzinne. Dziadek zabiera wnuka. Ojciec zabiera córkę. Mama zabiera syna. Rodzice przyprowadzają dziecko. A po latach dziecko przyprowadza własne dziecko.

W badaniu kibiców Ostrovii 17,4 proc. respondentów wskazało chęć pokazania dziecku czegoś interesującego jako jeden z powodów uczestnictwa w zawodach.

W Bydgoszczy ten mechanizm ma szczególne znaczenie. Bo Polonia nie zaczęła się wczoraj. To dziesięciolecia sportowych emocji, wspomnień i rodzinnych historii.

Są Bydgoszczanie, którzy pamiętają wielkie mecze sprzed kilkudziesięciu lat. Są ich dzieci. Są wnuki.

I są dziewczynki, które dzisiaj pierwszy raz przychodzą na Sportową 2, a za kilkanaście lat być może same będą opowiadały swoim dzieciom: „Wiesz, ja pierwszy raz na Polonii byłam z tatą…” Tak powstaje kibicowska ciągłość.

Kobiety nie tylko przychodzą. One wracają

Jest jeszcze jedna bardzo ważna liczba. W badaniu kibiców TŻ Ostrovia 80,9 proc. respondentów deklarowało uczestnictwo w zawodach żużlowych więcej niż sześć razy. To pokazuje, że nie mamy do czynienia przede wszystkim z przypadkową publicznością. Kibic wraca. Bo chce ponownie przeżyć emocje. Ponownie spotkać ludzi. Ponownie zobaczyć swój klub. Ponownie poczuć atmosferę stadionu. I tutaj zaczyna się prawdziwe kibicowanie.

Pierwszy mecz może być ciekawostką. Drugi – przygodą. Piąty – przyzwyczajeniem. A potem? Potem człowiek już nie wyobraża sobie sezonu bez żużla.

Czasami stadion jest po prostu potrzebny

Jest jeszcze jeden motyw, o którym rzadko mówi się w statystykach. Oderwanie od codzienności. W badaniu Ostrovii 38,6 proc. uczestników wskazało chęć ucieczki od codziennych problemów jako jeden z powodów udziału w zawodach. I to jest chyba najbardziej ludzka część całej historii. Bo każdy ma swoje problemy. Pracę. Rachunki. Zdrowie.

Rodzinne sprawy. Zmartwienia. Czasami wystarczy jednak wejść na stadion, usłyszeć ryk motocykli i przez dwie godziny myśleć tylko o tym, czy Polonia zdobędzie trzy punkty. Problemy oczywiście nie znikają. Ale przez chwilę są gdzieś dalej.

Kobieta, która zna się na żużlu

Jest jeszcze jeden stereotyp, który warto spokojnie odłożyć na półkę. „Kobieta na żużlu? Pewnie zna się trochę mniej”.

Naprawdę? Proszę porozmawiać z kibicką siedzącą obok. Może się okazać, że doskonale wie, kto ma problem ze sprzętem. Kto lepiej wychodzi spod taśmy. Kto powinien pojechać szerzej. Kto zawalił poprzedni bieg. Kto powinien zostać zmieniony. I dlaczego trener podjął taką, a nie inną decyzję.

A jeśli trafi się wyjątkowo zły dzień Polonii, może nawet usłyszymy analizę, której niejeden ekspert telewizyjny nie powstydziłby się po meczu. I bardzo dobrze. Bo kibicowanie nie wymaga pozwolenia.

A co z emocjami w internecie?

Dzisiaj stadion ma również drugą trybunę. Jest nią internet. Mecz kończy się na torze, ale dyskusja dopiero się zaczyna.

Dlaczego ten zawodnik pojechał tak? Czy będzie zmiana? Co z kontuzją? Kto przyjdzie do Polonii? Kto odejdzie?

Czy ten silnik rzeczywiście był słabszy? Czy sędzia podjął dobrą decyzję?

Komentarze, grupy kibicowskie, profile zawodników i klubu – wszystko to sprawia, że kibicowanie trwa praktycznie przez cały tydzień. Dlatego najnowsze ogólnopolskie badanie Ekstraligi Żużlowej i PBS „Policzmy się” obejmuje nie tylko stadion, ale również sposób korzystania z mediów i przeżywania żużla poza zawodami. Mecz trwa dwie godziny. Kibicowanie – siedem dni.

Czy kibicka różni się od kibica?

Może trochę. Ale chyba nie tak, jak chcielibyśmy to sobie czasami wyobrażać. Nie każda kobieta przychodzi dla atmosfery. Nie każda dla zawodnika. Nie każda z rodziną. Nie każda zna każdy regulamin. Tak samo jak nie każdy mężczyzna jest ekspertem od żużla. Dlatego zamiast szukać „kobiecego modelu kibicowania”, lepiej zauważyć coś innego: kobiety tworzą dzisiaj pełnoprawną część żużlowej społeczności. I to jest najważniejsza zmiana.

Polonia ma kibiców. I ma kibicki...

Kiedy na Sportowej 2 rozlegają się klubowe śpiewy, trudno powiedzieć, czy głos należy do kobiety, czy mężczyzny. Kiedy wszyscy wstają po udanym starcie, wszyscy wstają razem. Kiedy Polonia wygrywa – cieszą się razem.

Kiedy przegrywa – razem wychodzą ze stadionu z miną człowieka, który właśnie przez dwie godziny przeżył emocjonalny rollercoaster. I może właśnie dlatego odpowiedź na pytanie, dlaczego kobiety chodzą na żużel, jest znacznie prostsza, niż nam się wydaje.

Bo lubią żużel. Bo lubią Polonię. Bo lubią swoich zawodników. Bo lubią atmosferę. Bo spotykają tam swoich ludzi.

Bo chcą przeżyć emocje. Bo czasami chcą na dwie godziny zapomnieć o całym świecie. A czasami dlatego, że po prostu od dziecka wiedzą, że w niedzielę jedzie Polonia.

A więc – ile jest kibicek?

Nie mamy dziś podstaw, by powiedzieć, że w Bydgoszczy dokładnie 36, 40 czy 42 proc. publiczności stanowią kobiety.

I dobrze, żeby tego nie udawać. Mamy natomiast ogólnopolskie badania, które pokazują, że kobiety stanowią bardzo znaczącą część społeczności kibiców żużla – mniej więcej od jednej trzeciej do ponad dwóch piątych badanych grup, zależnie od badania i próby. A teraz wystarczy spojrzeć na trybuny Sportowej 2. Nie trzeba liczyć. One po prostu tam są. Z szalikami. Z klubowymi czapkami. Z telefonami w rękach. Z emocjami na twarzy. Czasami z dzieckiem. Czasami z przyjaciółką. Czasami z mężem. A czasami same.

I może właśnie ten ostatni obrazek jest najlepszą puentą. Kobieta wchodzi na stadion. Kupuje bilet. Siada na swoim miejscu. Czeka na pierwszy bieg. Taśma idzie w górę.

Silniki ryczą. I przez następne cztery okrążenia cały świat może poczekać. Bo jedzie Polonia. I chyba właśnie na tym polega fenomen kibicek żużla.

Kobieto! Dziewczyno! Dziewczynko! A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Za co kochasz speedway? Napisz na obiektywnabydgoszcz@gmail.com Wszyscy jesteśmy bardzo tego ciekawi!

Tekst i zdjęcia: Stanisław Gazda


Odkryj więcej z Obiektywnabydgoszcz.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Adres mailowy: obiektywnabydgoszcz@gmail.com