To był wieczór, na który Bydgoszcz czekała przez 13 lat. Abramczyk Polonia Bydgoszcz przypieczętowała awans do PGE Ekstraligi, pokonując w rewanżowym meczu finału Metalkas 2. Ekstraligi Hunters PSŻ Poznań 51:27. W dwumeczu „Gryfy” wygrały aż 96:72. Marzenie stało się faktem – od sezonu 2027 bydgoski żużel ponownie będzie rywalizował wśród najlepszych.
Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!Nie było nerwowego finału. Była demonstracja siły
Przed rewanżem przy Sportowej 2 wszystko przemawiało za gospodarzami. Polonia miała za sobą znakomity sezon – 17 spotkań, 15 zwycięstw i tylko dwa remisy. W Poznaniu tydzień wcześniej bydgoszczanie nie przegrali, osiągając wynik 45:45.
Teoretycznie do awansu wystarczał więc remis. W Bydgoszczy nikt jednak nie chciał kolejnego horroru zakończonego decyzjami w ostatnim biegu.
I właśnie dlatego początek spotkania miał tak ogromne znaczenie.
Polonia od pierwszych metrów pokazała, kto tego dnia rządzi na torze. Dwa pierwsze wyścigi wygrała podwójnie, a po czterech biegach prowadziła już 18:6. Po siódmej gonitwie było 29:13, a po dziesięciu – 39:21.
PSŻ nie znalazł odpowiedzi.
Poznaniacy mieli problemy zarówno ze startami, jak i jazdą na dystansie. Wyjątkiem był Ryan Douglas, który jako jedyny potrafił regularnie nawiązywać walkę z bydgoszczanami. Australijczyk wygrał dwa wyścigi i zdobył 9 punktów.
Po stronie gospodarzy każdy dołożył swoją cegiełkę.
Woźniak liderem, Huckenbeck skuteczny, młodzież dała show
Najlepiej punktującym zawodnikiem Polonii był Kai Huckenbeck – 11 punktów. Bardzo ważną rolę odegrał również Szymon Woźniak, który zakończył zawody z dorobkiem 9+2. To właśnie on wygrał 11. wyścig i tym samym przypieczętował sportowo awans.
Nie można jednak pominąć bydgoskiej młodzieży.
Maksymilian Pawełczak zdobył 10+2, a Wiktor Przyjemski dorzucił 8+1. W 13. biegu obaj pojechali razem i efekt był wymarzony – podwójne zwycięstwo 5:1.
Pawełczak wcześniej imponował również w 8. biegu, kiedy po upadku Krzysztofa Buczkowskiego wygrał powtórkę w znakomitym stylu.
Przyjemski z kolei rozpędzał się z każdym kolejnym wyścigiem. W 9. biegu wspólnie z Woźniakiem zdeklasował rywali, a w 13. pewnie sięgnął po kolejną „trójkę”.
Chwila grozy z Buczkowskim
Nie wszystko przebiegało jednak bez nerwów.
W 8. biegu bardzo groźnie wyglądający upadek zaliczył Krzysztof Buczkowski. Doświadczony zawodnik przeszarżował pod bandą i został przez nią „wciągnięty”. Na stadionie na moment zapadła cisza.
Na szczęście 40-letni żużlowiec szybko podniósł się z toru i o własnych siłach wrócił do parkingu.
Jeszcze poważniej wyglądał upadek w 12. biegu z udziałem Dimitriego Berge i Kacpra Andrzejewskiego. Francuz również zdołał samodzielnie opuścić tor, ale do powtórki już nie wyjechał.
Bieg numer 11 – wtedy wszystko było już jasne
Choć awans był praktycznie przesądzony znacznie wcześniej, właśnie po 11. wyścigu rozpoczęło się wielkie świętowanie.
Szymon Woźniak wygrał bieg, Aleksandr Łoktajew przywiózł jeden punkt, a Polonia zwyciężyła 4:2. Na tablicy pojawił się wynik 43:23.
To oznaczało jedno.
Abramczyk Polonia Bydgoszcz wraca do PGE Ekstraligi.
Pozostała już tylko formalność – dokończenie zawodów.
Tymczasem nad stadionem rozpadało się coraz mocniej. Po 13. biegu sędzia Paweł Słupski zdecydował o zakończeniu spotkania.
I wtedy Sportowa 2 eksplodowała radością.
Deszcz, łzy i wielkie święto
W strugach deszczu rozpoczęła się feta. Symboliczna scena – niebo nad Bydgoszczą zapłakało dokładnie w chwili, gdy klub po 13 latach wrócił do żużlowej elity.
Na stadionie było około 11,4 tys. kibiców. Tysiące ludzi przez lata przeżywało wzloty i upadki bydgoskiego klubu. Były finansowe problemy, sportowa zapaść, spadek do II ligi, przegrane finały i kolejne niewykorzystane szanse.
Były też szczególnie bolesne finały z ROW-em Rybnik i Unią Leszno.
Teraz historia napisała jednak zupełnie inny rozdział.
Polonia nie musiała czekać do ostatniego wyścigu. Nie musiała drżeć o wynik. Nie musiała odrabiać strat. Po prostu wzięła ten awans.
Od 2027 roku PGE Ekstraliga zawita do Bydgoszczy
I właśnie w tym tkwi największa wartość tego sukcesu.
W 2027 roku PGE Ekstraliga ponownie zawita do Bydgoszczy. Siedmiokrotny drużynowy mistrz Polski wraca tam, gdzie – zdaniem wielu kibiców – jego miejsce było od dawna.
Droga była jednak długa.
Ostatni awans Polonia świętowała 15 lat temu. Potem były dwa sezony w elicie i spadek. Następnie lata odbudowy, problemy organizacyjne i finansowe oraz bolesna wizyta na drugim poziomie rozgrywek.
Jerzy Kanclerz, obejmując stery klubu, zapowiadał powrót do najwyższej ligi. Pierwotny termin okazał się zbyt optymistyczny. Polonia potrzebowała więcej czasu.
Ale w końcu się udało.
Trzeci finał z rzędu okazał się tym szczęśliwym.
Polonia zrobiła to po swojemu
Najbardziej wymowna jest różnica między tym finałem a poprzednimi niepowodzeniami.
W 2024 roku Polonia przegrała walkę o awans z ROW-em Rybnik. Rok później lepsza okazała się Unia Leszno. Teraz przeciwnikiem był PSŻ Poznań.
I tym razem nie było miejsca na przypadek.
Remis w Poznaniu dawał bydgoszczanom bardzo dobrą pozycję wyjściową, ale w rewanżu gospodarze od początku narzucili własne warunki. 18:6 po czterech biegach, 29:13 po siedmiu, 43:23 po jedenastu i ostatecznie 51:27.
To nie był awans wyszarpany w ostatniej chwili.
To był awans wywalczony z ogromną przewagą i potwierdzony na własnym torze.
„Zrobiliśmy to razem”
Po zawodach Jerzy Kanclerz nie krył wzruszenia.
– Łezka w oku się zakręciła – mówił prezes, dziękując zawodnikom, trenerom, pracownikom klubu, osobom funkcyjnym i kibicom.
Krzysztof Buczkowski podkreślał natomiast, jak trudna była jazda z ciężarem faworyta.
– Walczyliśmy o ten awans przez cały sezon, punkt po punkcie, mecz po meczu – mówił zawodnik.
I chyba właśnie to jest najlepsze podsumowanie tego sezonu.
Bydgoszcz znów jest na żużlowej mapie Polski
Abramczyk Polonia Bydgoszcz – 51:27 – Hunters PSŻ Poznań.
Dwumecz: 96:72 dla Polonii.
Awans do PGE Ekstraligi stał się faktem.
W 2027 roku przy Sportowej 2 znów będą jeździć najlepsi żużlowcy świata.
A kibice, którzy przez lata przychodzili na stadion z nadzieją, że „tym razem się uda”, wreszcie mogą powiedzieć:
Udało się.
Po trzynastu latach „Gryfy” wracają do elity.
ABRAMCZYK POLONIA BYDGOSZCZ – PSŻ POZNAŃ 51:27
POLONIA: Woźniak 9+2 (2,2,2*2,3), Kostera – ns, Huckenbeck 11 (3,3,2,3), Łoktajew 4+1 (1,2,w,1), Buczkowski 6 (3,3,w,-), Pawełczak 10+2 (2,3,3,2), Andrzejewski 3 (3,w,w), Przyjemski 8+1 (1,1,3,3)
PSŻ: Smektała 7 (1,2,2,0,2), Berge 2 (0,1,1,-), Iversen 2 (0,1,1,0,0), Pludra 0 (0,0,-,0), Douglas 9 (2,3,3,1), Mencel 6 (1,2,1,2), Witkowski 1 (0,0,1).
Abramczyk Polonia Bydgoszcz – 51
9. Szymon Woźniak – 9+2 (2*,2,2*,3)
10. Maksymilian Kostera – ns (-,-,-,-)
11. Kai Huckenbeck – 11 (3,3,2,3)
12. Aleksandr Łoktajew – 4+1 (1,2*,w,1)
13. Krzysztof Buczkowski – 6 (3,3,w,-,-)
14. Maksymilian Pawełczak – 10+2 (2*,3,3,2*)
15. Kacper Andrzejewski – 3 (3,w,w)
16. Wiktor Przyjemski – 8+1 (1,1*,3,3)
Hunters PSŻ Poznań – 27
1. Bartosz Smektała – 7 (1,2,2,0,2)
2. Dimitri Berge – 2 (0,1,1,-,-)
3. Niels Kristian Iversen – 2 (0,1,1,0)
4. Kacper Pludra – 0 (0,0,-,0)
5. Ryan Douglas – 9 (2,3,3,1)
6. Antoni Mencel – 6 (1,2,1,2)
7. Kamil Witkowski – 1 (0,0,1)
8. Stanisław Ignaszak – ns
Tekst i fot.: Stanisław Gazda












Odkryj więcej z Obiektywnabydgoszcz.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

