Będący w play-offach bydgoszczanie po przegranej z Unią Leszno udali się do Rzeszowa, po rehabilitację, bo miejscowe „Żurawie” z Texom Stal Rzeszów, od wczoraj będące pewne udziału w fazie play-off, nie musiały się spinać. Mecz „o nic” pokazał zwłaszcza leszczynianom, że „Gryfy” szpony mają bardzo ostre…
Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!To był mecz, który miał być formalnością dla Texom Stali, a zamienił się w jednostronny pokaz siły Abramczyk Polonii. Goście z Bydgoszczy zrewanżowali się z nawiązką za wiosenną porażkę u siebie, a także za zeszłoroczne niepowodzenie w Rzeszowie. Gospodarze? Wyglądali, jakby dzień wcześniej skończyli świętowanie awansu do czwórki — i za ten brak sportowego zęba zapłacili srogą cenę.
Początek złudzeń
Stal dobrze rozpoczęła — wygrana 4:2 w inauguracyjnym biegu i chwilowe prowadzenie 10:8 po trzech wyścigach dały kibicom nadzieję, że rzeszowianie rzeczywiście powalczą. Jednak to były tylko miłe złudzenia. Trzy kolejne gonitwy to bezwzględny pokaz siły „Gryfów”, które rozjechały gospodarzy podwójnie aż trzykrotnie i zbudowały solidną przewagę 23:13.
Polonia w trybie maszyny
Goście jechali jak z nut. Kapitalna postawa całego zespołu — bez wyjątków — sprawiła, że bydgoszczanie z każdą serią coraz mocniej odcinali Stali tlen. Tom Brennan prezentował się tak, jakby tor przy Hetmańskiej znał od dziecka, Szymon Woźniak był bezbłędny w kluczowych momentach, a Kai Huckenbeck po słabym otwarciu szybko się zrehabilitował, imponując zwłaszcza w trzynastym i czternastym biegu.
Warto odnotować świetną postawę Krzysztofa Buczkowskiego. „Buczek” pokazał namiastkę swojej najlepszej wersji, zdobywając 9 punktów i aż 3 bonusy, będąc cichym bohaterem tej potyczki. Dodać należy też solidne wsparcie młodzieżowców — Andrzejewski i Nowak nie pękli, szczególnie ten pierwszy, który w 4. biegu wygrał z Franciszkiem Majewskim i Keynanem Rewem.
Stal – jeden lider to za mało
Po stronie gospodarzy zawiódł praktycznie każdy, poza Pawłem Przedpełskim. Torunianin jechał na poziomie ekstraligowym, wygrywał biegi, ciągnął wynik, ale samotnie nie był w stanie odmienić losów tego spotkania. Klindt próbował walczyć, Majewski miał przyzwoity początek, ale później zgasł. Thorssell i Rew — zawodnicy, którzy jeszcze w piątek błyszczeli w Ostrowie — w niedzielę wyglądali, jakby zostali w autokarze. Szczególnie Australijczyk zaprezentował się fatalnie, kompletnie bez wyczucia toru.
Taktyki nie pomogły, a porażka bolała
Trener Paweł Piskorz próbował rezerw taktycznych, kombinował ze składem, ale nie miał z czego lepić. Po 12. biegu było już pozamiatane (28:44), a Polonia dobiła do dwudziestu punktów przewagi jeszcze przed ostatnią gonitwą. Gospodarze nie mieli amunicji, żeby odpowiedzieć.
Podsumowanie: Mecz bez historii, ale z jasnym sygnałem
Abramczyk Polonia po fatalnym meczu z Unią Leszno odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. To była nie tylko wygrana – to był pokaz mentalnej siły, taktycznej dyscypliny i zespołowej dojrzałości. Ekipa Tomasza Bajerskiego ustawiła mecz w połowie pierwszej serii i konsekwentnie go kontrolowała aż do końca.
Dla Stali to kubeł zimnej wody. Owszem – miejsce w play-offach już mają, ale jeśli chcą tam zawojować coś więcej niż honorowy udział, muszą się natychmiast otrząsnąć. Liczą na powrót Woffindena? Z taką jazdą, nawet on może nie wystarczyć.
MVP meczu: Tom Brennan – pewne 12+1, dwa wygrane biegi z rzędu w środku meczu, agresja i kontrola.
Największe rozczarowanie: Keynan Rew – od bohatera z Ostrowa do cienia samego siebie. 2+2 w czterech startach to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań.
Statystyka kluczowa: Polonia wygrała aż 10 z 15 wyścigów, w tym cztery podwójnie (5:1). To mówi wszystko o przebiegu tego spotkania.
Tekst i fot.: Stanisław Gazda
