Wesprzyj
MG 1569 Copy

Nie był to mecz, który przejdzie do historii Metalkas 2. Ekstraligi. Nie było zwrotów akcji, nerwowej końcówki ani walki o każdy punkt. Było za to coś, co w sporcie bywa równie imponujące – pełna kontrola nad wydarzeniami od pierwszego do ostatniego biegu.

Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!

Abramczyk Polonia Bydgoszcz wygrała z Polonią Piła 65:25 i odniosła dwunaste zwycięstwo w sezonie. Wynik mówi właściwie wszystko. Lider ligi kolejny raz pokazał, dlaczego pozostaje jedyną niepokonaną drużyną rozgrywek.

To spotkanie było jednak przede wszystkim pojedynkiem zespołów znajdujących się na zupełnie różnych etapach sezonu. Bydgoszcz już od dawna myśli o play-offach i walce o awans do PGE Ekstraligi. Piła z kolei przygotowuje się do zdecydowanie mniej przyjemnego scenariusza – rywalizacji o utrzymanie. Słowa menedżera Pawła Piskorza przed pierwszym biegiem tylko to potwierdziły. Dla gości był to bardziej poligon doświadczalny niż mecz, od którego zależała przyszłość.

Paradoksalnie właśnie takie spotkania bywają najtrudniejsze dla faworytów. Łatwo stracić koncentrację, trudno znaleźć odpowiednią motywację. Tymczasem bydgoszczanie podeszli do swoich obowiązków bardzo profesjonalnie. Po drugim biegu objęli prowadzenie i ani przez chwilę nie pozwolili rywalom uwierzyć, że mogą wrócić do gry.

Na uznanie zasługuje przede wszystkim szerokość składu. Brak kontuzjowanego Wiktora Przyjemskiego nie zrobił na gospodarzach większego wrażenia. Maksymilian Pawełczak zdobył komplet 14 punktów, Aleksander Łoktajew również zakończył zawody z 14 „oczkami”, a Krzysztof Buczkowski dorzucił 12 punktów z trzema bonusami. To pokazuje największą siłę Polonii – kiedy jednemu zawodnikowi przytrafi się słabszy dzień, pozostali potrafią wziąć odpowiedzialność za wynik.

Najlepszym przykładem był Szymon Woźniak. Kapitan nie imponował od początku zawodów i długo nie przypominał zawodnika, który w tym sezonie wielokrotnie prowadził zespół do zwycięstw. Właśnie w jego wyścigach Piła zdobywała najwięcej punktów. Mimo to nawet słabsza dyspozycja jednego z liderów nie miała żadnego wpływu na końcowy rezultat. To cecha drużyn, które myślą o awansie – nie są uzależnione od jednego nazwiska.

Jedynym momentem, który naprawdę zmroził kibiców, był szósty wyścig. Agresywny atak Wiktora Jasińskiego zakończył się groźnie wyglądającym karambolem z udziałem Krzysztofa Buczkowskiego i Kacpra Andrzejewskiego. Na szczęście obaj zawodnicy wstali o własnych siłach i wrócili do rywalizacji, a sprawca kolizji został ukarany żółtą kartką. Nerwowo zrobiło się również w końcówce, kiedy Kai Huckenbeck z trudem uniknął upadku przy bandzie i potrzebował pomocy medycznej. Wszystko wskazuje jednak na to, że także w tym przypadku obyło się bez poważniejszych konsekwencji.

Po stronie Piły trudno szukać pozytywów. Andreas Lyager i Benjamin Basso momentami potrafili nawiązać walkę z gospodarzami, ale byli osamotnieni. Pozostali zawodnicy wyraźnie odstawali od rozpędzonej Polonii Bydgoszcz. Trudno zresztą oczekiwać innego obrazu, skoro drużyna przez większość sezonu walczy o utrzymanie, a przyjeżdża na tor niepokonanego lidera.

Najważniejsze wnioski dla bydgoszczan? Forma jest stabilna, atmosfera w zespole wygląda bardzo dobrze, a nawet słabszy występ jednego z liderów nie zachwiał funkcjonowaniem całej drużyny. Oczywiście nie był to mecz, który odpowie na pytanie, czy Abramczyk Polonia jest gotowa na finał sezonu. Rywal po prostu nie zawiesił poprzeczki wystarczająco wysoko.

Jednak właśnie takich spotkań nie wolno lekceważyć. Trzeba je wygrać pewnie, bez niepotrzebowych emocji i najlepiej bez kontuzji. Sportowy plan został wykonany niemal w stu procentach.

Do decydujących tygodni sezonu bydgoszczanie przystąpią z kompletem pewności siebie. Jeśli utrzymają obecną dyspozycję i ominą ich problemy zdrowotne, pozostaną zdecydowanym faworytem do awansu. Czwartkowy pokaz siły z Piłą nie był widowiskiem pełnym dramaturgii, ale był kolejnym potwierdzeniem, że droga Abramczyk Polonii do PGE Ekstraligi nadal prowadzi prostą autostradą.

ABRAMCZYK POLONIA BYDGOSZCZ – POLONIA PIŁA 65:25

POLONIA B.: Woźniak 8+3 (0,1,3,2,2), Putkowski – ns., Huckenbeck 10+2 (3,2,2,3,d), Łoktajew 14 (3,3,3,3,2), Buczkowski 12+3 (2,3,2,2,3), Pawełczak 14 (3,3,2,3,3), Andrzejewski 7+2 (2,1,1,1,2)

POLONIA P.: Basso 9+1 (1,2,2,1,3), Jasiński 1 (0,w,0,-,1), Cyfer 3 (2,0,1,0), Curzytek 1 (0,1,-,0,0), Lyager 7 (1,3,1,1,1), Maroszek 3 (1,2,0), Teska 1 (0,0,1), Drejer 0 (0,0)

Tekst i zdjęcia: Stanisław Gazda