Dzisiaj w naszym mieście i regionie z roboczą wizytą przebywała Ministra Klimatu i Środowiska Paulina Hennig-Kloska. Miała spotkanie w Hali Pomp Muzeum Wodociągów, odwiedziła zakłady PESA Bydgoszcz, była w Urzędzie Gminy Dobrcz i na składowiskach odpadów, ul. Długa 50 oraz Suponin 15, ale swój pobyt w Bydgoszczy rozpoczęła od konferencji prasowej na temat wsparcia finansowego na działania związane z rekultywacją terenów poprzemysłowych i adaptacją do zmian klimatu. Tematem konferencji było również rządowe wsparcie dla terenów po dawnym Zachemie. Ministrze towarzyszyli: Wojewoda Kujawsko-Pomorski, Prezydent Miasta Bydgoszczy oraz Prezes Zarządu NFOŚiGW.
– Sprzątanie Polski z problemowych obszarów, zdegradowanych dużą ilością niebezpiecznych odpadów, odpadów, które zagrażają zdrowiu i życiu ludzi, środowisku jest jednym z priorytetów naszego rządu. Ale przede wszystkim ministerstwa klimatu i środowiska – rozpoczęła spotkanie z mediami jego szefowa, która powiedziała:
-Wygospodarowaliśmy już spore nakłady finansowe na sprzątanie zagrażających, bo znajdujących się bardzo blisko obywateli, wysypisk niebezpiecznych. Ale jak państwo wiecie, Zachem i jemu podobne wielkoobszarowe tereny zdegradowane, stanowią dla naszego kraju, dla społeczności lokalnych, dla regionów, w których się znajdują wyzwanie szczególne. Brak konkretnego planu działania, harmonogramu, kosztorysów trochę wiąże nam ręce. Dlatego też pracowaliśmy od wielu miesięcy nad tym, jak zmienić ten stan rzeczy, żeby ten problem w końcu skutecznie rozwiązać. Nie możemy się tylko zajmować skutkami tego typu zanieczyszczeń, musimy zająć się eliminacją źródeł samego problemu. Dlatego bardzo mi miło poinformować, że w ramach środków z Krajowego Planu Odbudowy udało nam się podpisać umowę na właśnie napisanie konkretnego planu, harmonogramu działań. Łącznie z Krajowego Planu Odbudowy, ale także z środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Bydgoszcz na ten cel dostanie aż 73 miliony złotych. To są pieniądze niezbędne, by zaangażować wszystkich najlepszych ekspertów, wszystkich najlepszych naukowców, którzy na uczelniach, prywatnych zakładach, również na zlecenie miasta, województwa od lat zajmowali się tym tematem.Posadzić wspólnie do pracy i opracować w końcu plan, jak wyeliminować te zanieczyszczenia tutaj z terenu miasta Bydgoszczy, bo one niewątpliwie wciąż są tykającą bombą, zagrażają środowisku, zagrażają zdrowiu i życiu ludzi.
Paulina Hennig-Kloska przyznała, że jest to ogromne wyzwanie. Miasto Bydgoszcz na pewno nie jest w stanie sobie z nim poradzić. Również dla budżetu państwa to byłoby zaangażowanie ogromnych nakładów finansowych, dlatego – jak zapowiedziała – mamy plan sięgnąć na ten cel po środki europejskie.
-Za chwilę będziemy negocjować kolejną perspektywę unijną, również w tym obszarze środków dedykowanych na klimat i środowisko. I żeby móc wystąpić o konkretną kwotę właśnie na ten konkretny cel, wpisać ją do nowej perspektywy unijnej poprzez negocjacje zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym na poziomie Brukseli, musimy mieć konkretne na stole. Czyli co chcemy zrobić dokładnie, wybrać jeden z wielu wariantów, które przez te lata się pojawiały, które były opracowywane, policzyć kompleksowo koszty takiego zadania, utworzyć konkretny nie tylko kosztorys, ale także harmonogram i wtedy faktycznie wpisać to w ramach środków europejskich, jako zadanie celowe, nad którym będziemy wszyscy się skupiać. Te 73 miliony złotych, wierzę, że w stu procentach pokryją koszty tego typu zadania i dadzą nam w końcu ostateczną odpowiedź, co chcemy tutaj z tymi odpadami po Zachemie zrobić, byśmy już nigdy, by kolejne pokolenia już nigdy nie musiały się zastanawiać, czy mieszkańcy okolicy żyją bezpiecznie, żebyśmy nie musieli angażować kolejnych sił i środków na badanie struktur głębinowych, zanieczyszczenia gleby.
Ministra pochwaliła Bydgoszcz za budowanie odporności miasta w przypadku nagłych wyładowań atmosferycznych i deszczy nawalnych. W Bydgoszczy nie ma zagrożenia nadmierną ilością wody opadowej, która nie byłaby przejmowana przez kanalizacje, czy parki kieszonkowe. Rząd będzie zachęcać inne miasta do kopiowania takich rozwiązań z uwzględnieniem dopasowania do danej struktury i infrastruktury miasta. Słowa uznania padły także pod adresem PESY za inwestowanie w gospodarkę wodorową.
Po zakończeniu wystąpienia ministry „do akcji” wkroczyła znana aktywistka społeczna mieszkanka osiedla Łęgnowo Wieś w Bydgoszczy, administratorka grupy na FB Renata Włazik, która zarzuciła decydentom odpowiedzialnym za pilotowanie tematu zanieczyszczeń pozachemowskich wiele nieprawidłowości, nierzadko brak wiedzy i kompetencji oraz zaniechanie koniecznych działań badawczych oraz ratunkowych. Zarówno prezydent Bydgoszczy jak i wojewoda kujawsko-pomorski stanowczo nie zgodzili się z zarzutami, domagając się od aktywiski zaprzestania wprowadzania w błądz opinii publicznej. Włazik obwiniła też ekipy rządzące za zlekceważenie problemu tzw. Źródlisk, szczególnie w rejonie Wypalenisk, uznawanych za jedno z wielu ognisk skażeń.
Głos postanowiła zabrać ministra Kloska:
– W momencie uprawomocnienia się decyzji środowiskowej, wyznaczenia tras, rozpoczęcia robót budowlanych, nie ma żadnych narzędzi do tego, by zmienić cokolwiek. Nie mam jakiegokolwiek narzędzia do zatrzymania, inwestycji i zmiany przebiegu drogi. Ale by tego typu rzeczy się nie powtarzały, podjęliśmy działania w Ministerstwie Klimatu i Środowiska wokół projektu Lasy Społeczne. To są właśnie lasy, one dotyczą też tutaj terenu województwa kujawsko-pomorskiego, lasy bliskie, ważne dla obywateli. W 11 aglomeracjach, 14 miastach w Polsce zostały wyznaczone i objęte szczególną ochroną. Tworzymy na potrzeby właśnie tego typu skupisk leśnych specjalną formę ochrony w ramach Lasów Państwowych, Lasy Społeczne. W poniedziałek, wtorek właśnie ukonstytuowała się decyzja w tej sprawie, czyli 158 hektarów lasów tego typu, lasów społecznych, ważnych dla obywateli, także tutaj na terenie Bydgoszczy i Torunia zostało objętych tego typu ochroną. Po to, aby najcenniejsze obszary przyrodnicze wokół aglomeracji miejskiej były przekazane kolejnym pokoleniom w dobrej kondycji. Natomiast jeżeli chodzi o ZACHEM, to jest sprawa nierozwiązana od czasów PRL-u. Ja jestem ministrem klimatu od półtora roku. Obiecuję, że będziemy robić wszystko, żeby państwa wesprzeć, żeby odpowiedzieć na pani wołania, pewnie często niewysłuchiwane…
– Czy zgodzi się pani na spotkanie ze mną na tych terenach zdegradowanych? – nie dawała za wygraną Renata Włazik.
-Dzisiaj chyba nie możemy wyznaczyć. Weźmiemy kontakt do pani. – odpowiedziała ministra.
– Obiecuje mi pani spotkanie w ciągu miesiąca? – walczyła jak lwica obrończyni przyrody.
– Tak, przyjadę! – zgodziła się Paulina Hennig-Kloska.
– Czy media to słyszą? Do końca sierpnia. – zakończyła temat zadowolona ze zwycięstwa Renata Włazik.
-Przyjadę tam do was, wrócę tutaj na te tereny. Co najmniej na pół dnia, na wizje lokalne na terenach zdegradowanych. Tak, jesteśmy umówieni. Również przy źródliskach. Jest asystent, zaraz weźmie do pani kontakt. W tym momencie Paulina Hennig-Kloska i Renata Włazik podały sobie ręce.
Tekst i zdjęcia: Stanisław Gazda





