rejonie Starego Miasta zauważył kłęby dymu wydobywającego się z lokalu „Pub
Jack”, mieszczącego się przy ul. Długiej 65. Oprócz salki na piętrze spaliło
się prawie wszystko.
Jack właściciela lokalu, Huberta
Białczewskiego i kilkuosobową ekipę próbującą opróżnić główne pomieszczenie ze zgliszcz.
przyczyn pożaru? Zaprószenie ognia? Zwarcie instalacji elektrycznej? Podpalenie?
– pytam szefa. -Na sto procent podpalenie! – oznajmia z naciskiem. -Straty są
potężne – dodaje.
Zachowacie styl i klimat tego lokalu sprzed pożaru?
więc najprędzej może powrócić do życia.
Chcemy za 4-5 dni otworzyć wyremontowaną
główną salę. Najbardziej ucierpiała piwnica. Tam życie powróci najpóźniej. To
już nie będzie ten sam Jack. Mieliśmy tu
meble i wyposażenie, którego nie da się odtworzyć ani kupić podobnego…- mówi z
żalem właściciel lokalu.




















