Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!

We wtorek 30 kwietnia br. około godz. 4.10 patrol pełniący służbę w
rejonie Starego Miasta zauważył kłęby dymu wydobywającego się z lokalu „Pub
Jack”, mieszczącego się przy ul. Długiej 65. Oprócz salki na piętrze spaliło
się prawie wszystko.
Dziś po południu zastałem w Pubie
Jack właściciela lokalu, Huberta
Białczewskiego
i kilkuosobową ekipę próbującą opróżnić  główne pomieszczenie ze zgliszcz.
-Wiadomo już coś na temat
przyczyn pożaru? Zaprószenie ognia? Zwarcie instalacji elektrycznej? Podpalenie?
– pytam szefa. -Na sto procent podpalenie! – oznajmia z naciskiem. -Straty są
potężne – dodaje.
-Kiedy wznowicie działalność?
Zachowacie styl i klimat tego lokalu sprzed pożaru?
– Piętro jest jedynie osmolone,
więc  najprędzej może powrócić do życia.
Chcemy za 4-5 dni otworzyć  wyremontowaną
główną salę. Najbardziej ucierpiała piwnica. Tam życie powróci najpóźniej. To
już nie będzie ten sam Jack.  Mieliśmy tu
meble i wyposażenie, którego nie da się odtworzyć ani kupić podobnego…- mówi z
żalem właściciel lokalu.

Adres mailowy: obiektywnabydgoszcz@gmail.com