Są takie miejsca, które przypominają zwykły magazyn. I są takie, które przypominają portal do innego świata. YUMMO zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!Już po przekroczeniu progu można odnieść wrażenie, że ktoś wziął mapę świata, zamknął ją w kartonach i ustawił na regałach. Japonia sąsiaduje tu z Meksykiem, Korea podaje rękę Stanom Zjednoczonym, a Wielka Brytania dyskretnie podsuwa pod nos kolejne smakowe pokusy. Wszystko to zamknięte w tysiącach kolorowych opakowań, które skutecznie odciągają uwagę od pierwotnego planu zakupowego.
– Gdybyśmy byli sklepem stacjonarnym, klient by oszalał – śmieją się właściciele.
Trudno się z nimi nie zgodzić. To trochę kulinarny rollercoaster, trochę Disneyland smaków świata, a trochę podróż dookoła globu bez konieczności wyciągania paszportu z szuflady.
Historia YUMMO.PL zaczęła się jednak znacznie skromniej. Dwoje młodych ludzi – Karolina Piotrowska i Michał Iskra – po studiach postanowiło zaryzykować. Zamiast bezpiecznego etatu wybrali własny biznes. Nie dlatego, że mieli gotowy plan na sukces. Raczej dlatego, że mieli pasję. A pasja ta prowadziła ich zawsze w to samo miejsce podczas zagranicznych wyjazdów: nie do muzeów, nie pod zabytki, ale do supermarketów.
Kiedy inni fotografowali zachody słońca, oni fotografowali półki ze słodyczami. Kiedy inni przywozili magnesy, oni wracali z walizkami pełnymi chipsów, napojów i przekąsek, których próżno było szukać w Polsce.
Pomysł dojrzewał powoli. Pomagali w tym także obserwatorzy Karoliny, która prowadziła popularny profil o nowościach spożywczych. To właśnie oni regularnie wysyłali wiadomości: „Szkoda, że tego nie ma w Polsce”. W końcu padło pytanie: a może właśnie powinno być?
Tak narodziło się YUMMO.
Początki nie przypominały jednak amerykańskiego snu. Raczej serial dokumentalny pod tytułem „Metoda prób i błędów”. Magazyn mieścił się najpierw w pokoju mieszkania. Potem pojawił się pierwszy mały lokal. Następny. Kolejny. Dzisiaj firma działa już szósty rok, a jej magazyn w Bydgoszczy przypomina dobrze zorganizowane centrum dowodzenia słodką logistyką.
Największym wyzwaniem, paradoksalnie nie jest konkurencja, ale termin ważności. Biżuteria może leżeć latami. Chipsy nie…
W świecie egzotycznych przekąsek każda paleta produktów to trochę inwestycja, trochę hazard i trochę wróżenie z fusów. To, co właścicielom wydaje się przyszłym hitem sprzedaży, czasem zalega na półkach. A produkt, któremu nie dawali większych szans, nagle znika szybciej niż bilety na koncert popularnego artysty. Dziś decyzje zakupowe podejmowane są niczym działania wywiadu gospodarczego. TikTok, Instagram, zagraniczni influencerzy, trendy kulinarne, limitowane edycje, premiery produktów. Gdy pojawia się coś interesującego, Michał podobno potrafi rzucić wszystko i składać zamówienie, zanim konkurencja zdąży mrugnąć okiem.
A klienci? To osobna historia.
Jedni szukają smaków poznanych podczas wakacji. Inni kupują Mystery Boxy tylko po to, by dać się zaskoczyć. Są rodzice szukający nietypowych prezentów dla dzieci. Są restauratorzy. Są miłośnicy Azji. Są kolekcjonerzy. Tak, kolekcjonerzy! Niektórzy zbierają znaczki. Inni monety. Klienci YUMMO.PL kolekcjonują na przykład puszki po Monsterach i tuby po Pringlesach. Potrafią prosić o sprawdzenie, czy puszka nie ma najmniejszego wgniecenia, bo ma trafić na honorowe miejsce w domowej kolekcji. Zdarzają się też osoby poszukujące konkretnej wersji opakowania z określonym nadrukiem promocyjnym. Dla niewtajemniczonych brzmi to egzotycznie. Dla właścicieli sklepu – to codzienność.
Największą popularnością cieszą się dziś produkty azjatyckie. Matcha, koreańskie przekąski, japońskie słodycze czy limitowane edycje KitKatów przyciągają klientów niczym magnes. To znak czasów. Moda na Azję już dawno wyszła poza restauracje i kawiarnie. Teraz trafia również do domowych spiżarni.
Choć nazwa YUMMO.PL może niektórym jeszcze nie od razu wpadać w ucho, jej źródło jest całkiem oczywiste. Inspiracją było angielskie „yummy”, czyli po prostu „pyszne”. Dodano odrobinę własnej kreatywności, szczyptę estetyki i tak powstała marka, która dziś wysyła smakowe podróże po całej Polsce.
A czym właściwie jest YUMMO?
Karolina i Michał odpowiadają bez wahania: sposobem na umilenie codzienności. Bo nie zawsze trzeba kupować bilet do Tokio, Seulu czy Nowego Jorku. Czasem wystarczy otworzyć paczkę chipsów, puszkę napoju albo pudełko pełne niespodzianek.
I nagle zwykły wieczór na kanapie zamienia się w małą podróż dookoła świata…
Link do sklepu: YUMMO.PL
Na Instagramie i TikToku: yummo_pl,
Tekst: Stanisław Gazda
Zdjęcia: Nadesłane.






