Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!
W pierwszy wrześniowy weekend (2-3
września) do podbydgoskiej wsi Strzelce
Dolne na doroczne Święto Śliwki zjeżdżają setki osób. Wielu co roku czeka na
nie z utęsknieniem. I tak jest już od dwudziestu trzech lat.
Wszystko zaczęło się od pomysłu Jana
Iwanowskiego, który błyskawicznie podchwyciły gospodynie z Koła Gospodyń
Wiejskich w Strzelcach Dolnych i od 2001 roku na oczach setek turystów na
wielkiej łące nad Wisłą smażą w kuprowych kotłach śliwki, pakują w słoiczki i
naklejają firmowe etykiety. Pierwsze
edycje gromadziły po kilkuset gości, każdego roku przyjeżdżało ich coraz
więcej i teraz odwiedzających można liczyć w dziesiątkach tysięcy.
Strzelce Dolne to prawdziwe zagłębie
śliwkowe już od około 200 lat. Niepowtarzalny smak powideł to zasługa rosnącej
w klimacie Doliny Dolnej Wisły „śliwki węgierki”, przetwarzanej przez
gospodynie na najróżniejsze sposoby. Powidła nie są ani za słodkie, ani za
kwaśne, choć cukru w nich niewiele. Żadnych konserwantów – tylko sama natura.
Strzeleckie wyroby, z tymi powszechnie dostępnymi w sklepach, wygrywają więc
tradycją, smakiem i brakiem chemicznych dodatków. Nic dziwnego, że zachwycili
się nimi także ministerialni urzędnicy. Powidła strzeleckie lat znajdują się na liście produktów tradycyjnych
prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa.
Święto Śliwki, to nie tylko okazją do zakupu wytwarzanych w
Dolinie Dolnej Wisły przetworów śliwkowych, ale także do uczestnictwa w
pokazach smażenia powideł w miedzianych kotłach. Oprócz powideł, na stoiskach znaleźć można także inne regionalne smakołyki, jak wędliny,
miód, chleb czy alkohole. Nie brakuje również wyrobów rzemieślniczych.
Podczas 23. Święta Śliwki
w Strzelcach Dolnych wystąpią lokalne zespoły muzyczne: m.in. Wesołe Antki czy
kapela Cynamony oraz orkiestra dęta. Nie zabraknie też lektury „Nad Niemnem” w
ramach Narodowego Czytania.
Ciekawostką są: sektor antyków, na którym można zakupić
rożne eksponaty z minionej epoki, a także stoiska roślin ogrodowych i dekoracji
ogrodu.
Tekst i fot. Stanisław Gazda
