Wigilia Miejska

Bóg się narodził w sercach ludzkich i uczynił je zdolnymi do dzielenia się dobrem.
Te słowa najlepiej oddają sens tegorocznej Miejskiej Wigilii, która już po raz trzeci wypełniła ciepłem i wspólnotą przestrzeń Hali Immobile Łuczniczka. O godzinie 16.00, przy długich, białych stołach, zasiadło ponad tysiąc osób – mieszkańców Bydgoszczy doświadczających życiowych trudności oraz gości z Ukrainy. Na kilka godzin wszyscy stali się jedną rodziną.

Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!

Dobro, które się mnoży

Inicjatorem i głównym organizatorem wydarzenia było Bydgoskie Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego a’Paulo. Wspólnie z biskupem diecezji bydgoskiej, Caritas Diecezji Bydgoskiej, wojewodą kujawsko-pomorskim, prezydentem miasta oraz licznymi instytucjami i organizacjami pomocowymi zadbano o to, by ten wieczór był godny, ciepły i prawdziwie świąteczny.

Zaproszenia – ponad 1200 – trafiły do tych, którzy najbardziej ich potrzebowali. A za sprawną organizacją stało blisko 300 wolontariuszy w różnym wieku: od młodzieży szkolnej po doświadczonych społeczników.

Tradycja, która dojrzewa

W rozmowie z portalem ObiektywnaBydgoszcz.pl ks. Wojciech Przybyła przypominał, że bydgoskie wigilie Caritas organizuje od ponad 20 lat – od kameralnych spotkań w Centrum Pomocy Betlejem, przez parking przy ul. Cienistej i plenerowe wydarzenia na Starym Rynku, aż po dzisiejszą formułę pod dachem.

Chodzi o godność. O to, by deszcz czy śnieg nie odbierały świątecznego nastroju – mówił, wskazując na białe stoły, dekoracje, występy, upominki i obfite potrawy. Setki kilogramów bigosu, sałatek i surówek, tysiące deserów i porcji ciasta – to konkretna miara dobra, które w ten dzień zostało pomnożone.

Wspólnota serc i rąk

Na Miejską Wigilię przybyli m.in. ksiądz biskup Krzysztof Włodarczyk, wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel oraz prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. Obecni byli także przedstawiciele Kościoła, służb miejskich i organizacji pomocowych, w tym ks. Sławomir Bar – animator wigilii dla potrzebujących.

W swoim słowie biskup Krzysztof Włodarczyk podkreślał, że Boże Narodzenie to największe „przyjęcie urodzinowe” świata – święto, które przypomina, że obok nas są inni ludzie i że prawdziwa radość rodzi się z dzielenia się nie tylko chlebem, ale i sercem. Wojewoda dziękował wolontariuszom i organizatorom, a prezydent Rafał Bruski zachęcał, by nie bać się prosić o pomoc i szukać wsparcia w ludziach i instytucjach, które są po to, by pomagać.

Jak w najlepszej restauracji – choć na jeden dzień

Największą radością, jak mówił ks. Wojciech Przybyła, była siła młodości i uśmiech tych, którzy na co dzień zmagają się z samotnością, wykluczeniem czy biedą. Tego wieczoru byli gośćmi – obsłużonymi, zauważonymi, obdarowanymi. Jak w najlepszej restauracji, otwartej specjalnie na jeden, świąteczny dzień.

Po wspólnej modlitwie, odczytaniu fragmentu Ewangelii, dzieleniu się opłatkiem i życzeniach, przyszedł czas na prezenty – szczególnie wyczekiwane przez dzieci. Z bilecikami w dłoniach ustawiały się pod sceną, by odebrać wigilijne paczki.

I choć świat za murami hali bywa szary i trudny, tego popołudnia w Łuczniczce było jasno od dobra. Takiego, którego – jak pokazuje bydgoska Miejska Wigilia – naprawdę jest więcej.

Tekst i zdjęcia: Stanisław Gazda

Adres mailowy: obiektywnabydgoszcz@gmail.com