. – Z dumą i owacją mieszkańców Bydgoszczy przywitano dzisiaj Sebastiana Szubskiego, który pobił rekord Guinnessa, opływając kajakiem Wielką Brytanię w 36 dni i 6 godzin
Władze miasta uhonorowały sportowca specjalną ceremonią. Prezydent Bydgoszczy, Rafał Bruski, pogratulował niezwykłego wyczynu i wręczył mu list gratulacyjny oraz symboliczny kadłub kajaka. “Gratuluję Sebastianowi, bo dokonał wspaniałego wyczynu… Ten świetny rekord, myślę, że jeszcze długo nie zostanie pobity” – podkreślił prezydent. Dodał też z uśmiechem: “A znając determinację Sebastiana, nawet jeśli ktoś go pobije, to on wsiądzie na kajak i ustanowi kolejny.” – tak brzmiały jego słowa
Uroczystość poprzedził spektakularny moment: Szubski przeszedł pod symbolicznym szpalerem wioseł, ustawionych przez najmłodszych adeptów kajakarstwa, a całość uświetniła muzyka z filmu Rocky – niczym scenografia sportowego triumfu.
Relacja z wyprawy
Sportowiec wyruszył 12 czerwca z wybrzeży północnej Szkocji i przez blisko pięć tygodni mierzył się z kaprysami pogody, silnymi prądami i zmęczeniem – tempo wynosiło średnio ok. 100 km dziennie. Meta została zamknięta 18 lipca o godz. 14:51
Szubski otwarcie przyznaje: „Pogoda była największym zagrożeniem… przez pierwsze dwadzieścia dni przeszło wszystko: prędkość, kąt wiatru… a kolejne dziesięć było jeszcze trudniejsze. Miałem problemy z energią… straciłem ok. 10 kg.”
Sportowa i osobista historia:
Sebastian Szubski, urodzony w Bydgoszczy w 1981 roku, swoją przygodę z kajakarstwem rozpoczął w Astorii Bydgoszcz. Mając 16 lat, wyprowadził się z rodziną do Brazylii, które to barwy reprezentował podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach (2004).
Po zakończeniu kariery olimpijskiej nie zaprzestał ekstremalnego sportu – ukończył m.in. triathlon na dystansie Ironman w ramach Swissman, jednego z najtrudniejszych w Europie. To już jego czwarty rekord Guinnessa.
Jego najnowszy rekord wpisuje się również w szerszy społeczny przekaz. Wyzwanie prowadzone było pod hasłem „Nie widać, a płynę” – mottem łączącym sportową determinację z walką o świadomość dotyczącą choroby afektywnej dwubiegunowej, z którą zmaga się od 2009 roku. Wspólnie z Fundacją „Nie Widać Po Mnie” prowadził kampanię zwiększającą świadomość na temat zaburzeń nastroju, zbiórkę oraz warsztaty edukacyjne – to nie tylko rekord, to także głos wsparcia dla innych
Co dalej?
– „Zaczynałem od kajakarstwa torowego, potem jeziora, rzeki, a od roku morze… teraz czas na ocean”, mówi Szubski. Choć pomysły są, na razie planuje odpocząć i przemyśleć kolejne, być może jeszcze bardziej ekstremalne wyzwania – pozostając przy tym otwartym na kolejne rekordy Guinnessa.
Tekst i fot.: Stanisław Gazda
