Jeśli kochasz historię, ciszę, otoczenie natury idealne dla relaksu, spacerów i wędkowania. Jeżeli uwielbiasz kuchnię z duszą i domy, które opowiadają swoje własne opowieści — Nadwiślańska Chata w Luszkowie jest takim miejscem, gdzie wszystkie te elementy łączą się w pełną, harmonijną całość…
Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!Nadwiślańska Chata, to zabytkowa chata mennonicka z 1801 roku, odrestaurowana w latach 2005–2008 z dbałością o szczegóły. Wnętrze i otoczenie zachowują oryginalny wygląd zewnętrzny i klimat XIX‑wiecznej olęderskiej zabudowy, wpisanej do rejestru zabytków. Ponadto gospodarstwo wzbogacono o odkupiony spichlerz z majątku hrabiego Ostrowskiego oraz planowaną kuźnię – tworzy swoisty plener kulturowy, przestrzeń muzealną z setkami eksponatów rolniczych i technicznych.
Wejście na dziedziniec Nadwiślańskiej Chaty, to jak podróż w czasie: ogród, staw, zabytkowe drewno, zbiór staroci i ciepła atmosfera. W środku gospodarze opowiadają historie eksponatów – od cepów z XIX w. po urządzenie do robienia lodów i pralkę sprzed dekad. Wizyta kulinarna to degustacja krówek w sześciu smakach, syropów, chleba na serwatce z czarnuszką i pierników, bezy z bitą śmietaną i makowca, lokalnej zupy pomidorowej, a przede wszystkim pierogów, przygotowanych według tradycyjnych receptur właścicieli, więc każdy smak jest opowieścią o wielopokoleniowych tradycjach Zdzisława Brzykcego.
Zwyczajni goście, ale też znawcy agroturystycznego biznesu, dają Chatę jako przykład gospodarstwa agroturystycznego, które z pasją łączy autentyczność i dochodowy biznes oparty na lokalnych produktach i etnograficznym dziedzictwie. Nieprzypadkowo podczas Kujawsko‑Pomorskiego Forum Turystyki Wiejskiej chata otrzymała wyróżnienie w kategorii „Usługi turystyki wiejskiej” za wyjątkowość i jakość oferty.
Co tu dużo mówić, jest to miejsce dla: miłośników historii i etnografii: chata-muzeum z pieczołowitą aranżacją wnętrz i zbiorami staroci stanowi żywe muzeum przestrzeni dawnej wsi olenderskiej; smakoszy kuchni regionalnej: autentyczne, domowe potrawy według dawnych receptur i lokalne specjały, często dostępne także w sprzedaży take-away; dla osób szukających relaksu w ciszy i zieleni: cisza, staw, natura, ogród i okolica – idealne miejsce na relaks.
Zdecydowanie polecam odwiedzić to miejsce. Pięć potężnych pierogów na porcję (gwarantuję na jednej się nie skończy) nie spowodują ociężałości żołądka – jeszcze znajdzie się w nim troszkę miejsca, żeby spróbować sławnych krówek i przetworów, które zdobywają serca na jarmarkach regionu, no i rewelacyjnego ciasta do kawy…
Tekst i fot.: Stanisław Gazda




























