Thank you for reading this post, don't forget to subscribe!


Wszy to często temat tabu. Były, są i będą. Tyle że wszawicę traktuje się
 jak coś wstydliwego, woli przemilczeć, zamiast  stworzyć jasne, przejrzyste i jednoznaczne narzędzia
prawne umożliwiające podjęcie skutecznej walki z tym zjawiskiem.


Przepisy nie zobowiązują do  prowadzenia statystyk, więc ich nie ma. Te z
kolei, mające być instrumentem walki, są  niejasne, żeby nie powiedzieć sprzeczne. A
problem narasta właśnie teraz, gdy dzieci zaczynają nosić czapki i szaliki. Sygnalizują go rodzice bydgoskich uczniów.


W połowie listopada Witold
Tomaszewski, główny inspektor sanitarny, opublikował swoje stanowisko w sprawie
profilaktyki wszawicy. Informuje w nim, że rodzice muszą przypominać dzieciom,
aby nie pożyczały sobie gumek do włosów, szczotek, spinek, mają sprawdzać im
systematycznie włosy, myć co najmniej raz na tydzień, a w razie potrzeby
przeprowadzić kurację leczniczą. Szkoła powinna poinformować wszystkich
rodziców o tym, jak postępować, a także poprosić szkolną pielęgniarkę o kontrolę
czystości głowy. Tymczasem rozporządzenie ministra zdrowia z 22 grudnia 2004 r.
w sprawie zakresu i organizacji profilaktycznej opieki zdrowotnej nad dziećmi,
a także standardy w profilaktycznej opiece zdrowotnej nad uczniem wydane przez
Instytut Matki i Dziecka nie wskazują jednoznacznie, że pielęgniarka może
zawsze sprawdzić czystość głowy.


Sprawdzenie głowy dziecka bez
zgody rodziców jest niemożliwe, trudno więc poradzić sobie z problemem. Są jednak
placówki, które rozwiązują go tłumacząc się, że skoro rodzic zapisał dziecko do
placówki, która zapewnia opiekę profilaktyczną – automatycznie zgadza się na
objęcie nią dziecka. Tym bardziej, że w grę wchodzi zagrożenie zdrowia innych
osób.


Wszawica z listy chorób zakaźnych
została skreślona w 2008 r. Gdyby ponownie na nią wróciła pracownicy sanepidów
mogliby podjąć działania wobec opornych szkół czy rodziców. Obecnie mogą co
najwyżej zaproponować działania edukacyjne.


-Właśnie przyjechała do mnie
rodzina ze Stanów z kilkuletnim dzieckiem. Jeszcze przed przylotem
zapowiedzieli, że są w trakcie kuracji, bo ich John przyniósł wszy ze szkoły. Ale
jej dyrektor zorganizował zebranie dla rodziców, poinformował na nim, że przez
trzy kolejne weekendy wszyscy domownicy muszą przeprowadzić kurację – mówi pani Anna.


Tam nikt się nie dziwi i nie
protestuje. Może by tak u nas wprowadzić ten zwyczaj…?


Co robić, gdy u dziecka pojawiły
się wszy? Zadbać o to, aby wszystkie dzieci w grupie miały sprawdzone włosy;  przeprowadzić dokładną kurację u dziecka i
wszystkich domowników, gdyż jedna mała wesz wystarczy, aby problem powrócił.  Preparaty do niszczenia wszy dostępne są w
aptekach bez recepty. Należy je stosować zgodnie z zaleceniami na ulotce.
Większość zawiera permetrynę (mniejtoksyczna, lepsza dla małych dzieci) lub
lindan; regularnie wyczesywać włosy gęstym grzebieniem, minimum przez dwa
tygodnie;. przed wyczesywaniem włosy warto umyć w wodzie z octem (łyżkana pół
litra wody);. uprać pościel w temperaturze co najmniej 60 stopni Celsjusza i
wyprasować;. koce, pluszaki i poduszki zamknąć na 14 dni w foliowym worku lub w
okresie zimowym wystawić na mróz.

Ilustracja: źródło – Wikipedia.

Adres mailowy: obiektywnabydgoszcz@gmail.com